Elitarni pasjonaci. Nasi absolwenci w Pjongczang 2018.

Ocena użytkowników:  / 7
SłabyŚwietny 

Elitarni ładniej brzmi niż niszowi. Choć z jednym i drugim ciężko się nie zgodzić. Brak infrastruktury sportowej do treningów i zawodów powoduje, że tylko elitarni zawodnicy i zdeterminowani pasjonaci osiągają sukces. Udaje im się wytrwać w ciężkiej pracy sportowej oraz wywalczyć start na igrzyskach olimpijskich. Nagroda za lata wyrzeczeń, walki z „matrixem” jak mawiają sportowcy o systemie szkolenia w Polsce i finansowaniu sportu. Ciągle pod górę, często w zaciszu hali, siłowni, toru saneczkowego. Walka z kontuzjami, zniechęceniem oraz przeciwstawienie się lekko wypowiedzanym przez laików sportowych słowach: „Worek ziemniaków też by dojechał do mety”, „ Znowu wycieczka na igrzyska” …itp.

                    

Kiedy pokonujesz kolejne przeszkody, jesteś silniejszy, ale czy osoby niezwiązane ze sportem potrafią w tym świecie zdominowanym przez ludzi krytykujących docenić to, że sportowcy bez dużego wsparcia finansowego i braku sponsorów oraz toru saneczkowego potrafią się przygotować na walkę z potęgami sportów zimowych na igrzyskach olimpijskich?

                                    

Czas leci nieubłaganie, świat jak zwykle „odjechał" nam sportowo i technologicznie w rozwiązaniach systemu szkolenia, dostępu do specjalistów, lekarzy, fizjoterapeutów, psychologów i tak mógłbym wymieniać długo.

Chcę docenić tę pracę. Często niezauważaną przez media i dużą część społeczeństwa. Wielokrotnie bywa, że walkę z przeciwnościami losu wygrywają nieliczni i dlatego powinniśmy ich szanować za to, że są i godnie nas reprezentują, a tak było w przypadku saneczkarzy podczas XXIII zimowych igrzysk olimpijskich w Pjongczang. 8,12,19,25, 27 to nie liczby z totolotka, tylko miejsca naszych zawodników, począwszy od sztafety saneczkowej, która zaprezentowała się najlepiej.

                              

8 miejsce - wygraliśmy z wszystkimi krajami, które nie mają toru saneczkowego oraz z jednym, który posiada taki obiekt, jest to Korea- gospodarz igrzysk. Skład kadry Ewa Kuls-Kusyk, Maciej Kurowski, dwójka Wojciech Chmielewski i Jakub Kowalewski – magiczne 8 miejsce.

.

                                 

12 miejsce dwójki Wojciech Chmielewski i Jakub Kowalewski w debiucie - dla mnie rewelacja.

                                

19 miejsce Macieja Kurowskiego NAJLEPSZE OD 42 LAT W JEDYNKACH MĘSKICH trzecie igrzyska olimpijskie. I chyba nie trzeba tłumaczyć, jaki jest to sukces.

                                                                                 

25 miejsce Natalii Wojtuściszyn należy uznać za przyzwoity wynik, choć po Soczi 2014 gdzie wywalczyła 16 lokatę, mieliśmy apetyty na więcej.

                   

MASKA i 27 miejsce czyli człowiek bez maski - Mateusz Sochowicz. Chyba  sam nie do końca wie, ile dobrego zrobił dla promocji dyscypliny w Polsce. Po początkowych krytycznych komentarzach zapisał się w historii mediów na całym świecie, zjechał bez maski na torze z prędkością prawie130km/h (dla porównania każdy jako pasażer może zimową porą wystawić głowę w samochodzie na zewnątrz na autostradzie przy takiej prędkości i sprawdzić, czy Mateusz miał łatwo…).

Dawid Kupczyk- 5 krotny olimpijczyk, po raz 6 pojechał jako główny trener reprezentacji Czech w bobslejach.

Jesteśmy dumni, że mieliśmy tylu naszych absolwentów, reprezentujących nas w igrzyskach olimpijskich. BRAWO.

A na koniec trochę o trenerach SMS Karpacz, którzy co prawda nie byli w Pjongczangu osobiście, ale duchem i sercem kibicowali na żywo w kabinach komentatorskich i studiach w dwóch różnych telewizjach. Tomasz Koćmierowski w Polsacie a Przemysław Pochłód w TVP. To było bardzo emocjonujące przeżycie i ciekawe doświadczenie. Za 4 lata będziemy bogatsi o wiedzę i doświadczenie.